Showing posts with label makaron. Show all posts
Showing posts with label makaron. Show all posts

Friday, March 15, 2013

roll the pasta



On the occasion of showing a friend Place St. Catherine in Brussels, we were encouraged to join one of the local Chinese eatery. We're encouraged by a man who roll the pasta, and it was visible from the street. "Au Bon Bol" at rue Paul Devaux - crowded place, not expensive, and I felt like in Beijing. We ordered the lunch box set (chicken with vegetables and rice - easy and nutritious dish), but for sure we will go back to other specialties. I would like to roll like that ;).


* * *

Przy okazji pokazywania koleżance Placu Świętej Katarzyny w Brukseli, zostałyśmy zachęcone do wejścia do jednej z tamtejszych chińskich knajpek. Zachęcił nas pan, który kręcił makaron, a było go widać z ulicy. "Au Bon Bol" przy rue Paul Devaux - knajpa oblegana, niedroga i poczułam się jak w Pekinie. Skusiłyśmy się na zestaw lunchowy (kurczak z warzywami i ryż - proste i pożywne danie), ale na pewno jeszcze tam wrócę na inne specjały. Sama nauczyłabym się tak kręcić ;).








Friday, September 28, 2012

truffles



To jedne z najbardziej pożądanych i najdroższych grzybów na świecie. Znane w kuchni od tysięcy lat, a teraz główną kopalnią dań z truflami są Włochy i Francja. Można je znaleźć też w innych zakątkach naszego globu. Smakoszami trufli są między innymi dziki. Zwierzętami, które na nie „polują” są specjalnie wyszkolone świnie i psy. Jedyną uznawaną psią rasą, która tropi trufle jest lagotto romagnolo. Ale tak naprawdę po wyszkoleniu każdy z psów może stać się truflowym tropicielem.
Jedną z przystępnych cenowo trufli jakie widziałam podczas podróży po Toskanii była czarna trufla w liczbie jeden i kosztowała 20 euro. Najbardziej kuszącą i mniej spotykaną jest biała trufla, ale jej cena jest naprawdę wysoka.
Mieliśmy okazje jeść  proste i przepyszne makarony z prawdziwymi truflami w rejonie Chianti. Moje pierwsze zetknięcie się z tym grzybem to były ravioli z ricottą i truflami. I mówię Wam: jak już spróbujesz to nie ma odwrotu – wpadło się po uszy. 



makaron z truflami i masłem

danie na 2 osoby

jeśli masz prawdziwą truflę to tym lepiej, a jeśli nie to proponuję słoiczek masła truflowego albo sosu truflowego
makaron – pappardelle lub pici (pół paczki, 250 g)
masło (w opcji, gdy nie gotuje się z masłem truflowym)
ser pecorino lub parmezan
sól
pieprz

Gotujemy makaron, a w międzyczasie na patelni podgrzewamy masło z dodatkiem trufli/sosu. Jeżeli mamy masło truflowe to po prostu je roztapiamy – potrzebna jest niewielka ilość – zarówno sosu jak i masła i trufli tak samo, bo są to bardzo aromatyczne składniki.
Odcedzamy makaron i mieszamy z masłem truflowym (najlepiej jeszcze na patelni, ale może też być w garnku), posypujemy serem i świeżym pieprzem. I to wszystko. Możemy też oczywiście dodać np. kurczaka. Ale sam makaron z truflami to niebo w gębie ;).

Wednesday, September 26, 2012

pasta with chicory and green pesto and Patti Smith




Cykoria – narodowa roślina Belgów. Będąc szczerą to za bardzo za nią nie przepadałam. Ale.. wczorajsze zakupy natchnęły do jej nabycia.  I co wykombinowałam? Połączenie włoszczyzny z belgijszczyzną ;). Podczas gotowania i zdjęć towarzyszyła mi niezastąpiona Patti Smith.


  
makaron z cykorią i zielonym pesto

danie na 2 osoby

1 cykoria
zielone pesto (najlepiej zrobione domowym sposobem, ale jak nie ma to zawsze może być słoiczek – użyłam 145 g, czyli połowę słoiczka)
pół opakowania makaronu ( użyłam riccioli di sfoglia – ale najodpowiedniejszym byłby pizzoccheri)
30-40 g masła
1 duży ząbek czosnku
sok z cytryny
sól
pieprz

Podczas gotowania osolonej wody na makaron siekamy cykorię (na większe kawałki), wrzucamy do rondelka z roztopionym masłem i ząbkiem czosnku (cykoria lubi masło). Makaron gotujemy do 14 minut (al dente) – oczywiście zależy od rodzaju makaronu. Cykorię podsmażamy tak, aby była chrupka i dodajemy odrobinę soku z cytryny. Ugotowany makaron wykładamy na talerz, tak samo cykorię i pesto. Ścieramy trochę sera (najlepiej pecorino) i posypujemy świeżym pieprzem. Połączenie składników może jest dziwne – ale mi smakowało. Voila!